Górnicy też biorą chwilówki ale za Ewy Kopacz brali ich więcej

Utworzono: poniedziałek, 04, grudzień 2017 Poprawiono: poniedziałek, 04, grudzień 2017 Opublikowano: poniedziałek, 04, grudzień 2017 Jan Kleszcz

Między Warszawą i Górnym Śląskiem nigdy nie było chemii. Stolica dla dumnych Ślązaków to od lat symbol nieróbstwa, finansowego zepsucia i wyzysku. Z punktu widzenia Warszawy górniczy region to kraina związkowych harcowników, którzy chcą zawsze postawić na swoim. Czy obie strony pogodzi rządowy plan dla Śląska?

Połowa stycznia, sala obrad Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Przedstawiciele rządu zasiadają do trudnych negocjacji ze związkami zawodowymi w sprawie naprawy Kompanii Węglowej. To sądne dni dla tej największej spółki górniczej w Unii Europejskiej, ale także dla całego krajowego górnictwa.

Premier Ewa Kopacz poinformowała wtedy o przyjęciu programu naprawczego dla spółki, zakładającego między innymi wygaszenie pracy należących do niej czterech kopalń. Górnicy zareagowali na tę informację podziemnym strajkiem. Sytuacja z godziny na godzinę się zaostrza, władza próbuje przekonać protestujących do swojego planu. Tłumaczą: lepiej zrobić tę niezbędną operację teraz, niż odwlekać i czekać na bankructwo całej spółki i patrzeć jak górnicy żyją z chwilówek na dowód. Związkowcy nie chcą nawet słyszeć o programie, przewidującym zwolnienie kilku tysięcy osób. Jeden z rządowych negocjatorów wreszcie wybucha: „Panowie, nie pajacujciel".

Zniecierpliwionym członkiem rządowej delegacji okazał się 34-letni Jakub Jaworowski, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera i członek Rady Gospodarczej przy premierze. Ekonomista, finansista i były korespondent agencji Reuters. Warszawiak, energiczny, ambitny, skoncentrowany, czy może w obecnej frazeologii „sfokusowany" na osiągnięciu sukcesów. Być może po raz pierwszy w swojej zawodowej karierze musiał wycofać się z własnych słów i wrócić ze spuszczoną głową do stołu negocjacyjnego.

Nadzieja na miliardy

Jaworowski wybrał się do Katowic nie tylko dlatego, że zasiadał w Radzie Gospodarczej, ale przede wszystkim dlatego, że kilka dni wcześniej dostał od premier Kopacz wyjątkowo ambitne zadanie stworzenia „Planu dla Śląska" - odpowiednika powojennego planu Marshalla dla Europy - dla najludniej-szego i najbardziej uprzemysłowionego regionu w Polsce. Wraz z ogłoszeniem oprotestowanego programu naprawczego dla Kompanii Węglowej premier rzuciła trochę przy okazji, że potrzebne jest także stworzenie specjalnego planu gospodarczego dla Śląska. Jak powiedziała, byłaby to „propozycja, aby ze Śląska stworzyć mocne centrum polskiego przemysłu. Czyli tam, gdzie będziemy w tej chwili wygaszać kopalnie, tam rozszerzymy działalność strefy gospodarczej. (...) Tam, gdzie mamy przemysł (...) ciężki, hutniczy, wysoko-energochłonny, tam trzeba wspierać i będziemy to robić". Plan ów, zgodnie z zarządzeniem premier z 7 stycznia ma stworzyć i wprowadzić w życie międzyresortowy zespół na czele z Jaworowskim. W jego skład wchodzą jeszcze: pełnomocnik rządu do spraw restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego oraz przedstawiciele kilku ministerstw: Finansów, Gospodarki, Infrastruktury i Rozwoju, Pracy i Polityki Społecznej oraz Skarbu Państwa. Zgodnie z życzeniem szefowej rządu zespół musi uczynić z Górnego Śląska coś w rodzaju Doliny Krzemowej połączonej z postindustrialnym Zagłębiem Ruhry z tętniącymi życiem centrami sztuki, muzeami i salami koncertowymi. Ocierający się o science-fiction program ma być wsparty, a jakże, solidnym dofinansowaniem z Unii Europejskiej. Na lata 2014-2020 województwo śląskie dysponuje budżetem 3,5 mld euro z Regionalnego Programu Operacyjnego, dodatkowo rząd liczy na pieniądze z tzw. Planu Junckera, który ma dysponować ponad 300 mld euro na inwestycje i tworzenie nowych miejsc pracy żeby górnicy spłacali poprzednie chwilówki i mogli mieć szanse na kredyty gotówkowe w banku lub w ogóle pozbyć się rat i długów z BIK i KRD. Rządowi zależy zwłaszcza na wykorzystaniu 13 mld zł, przeznaczonych na badania związane z lepszym wykorzystaniem surowców, odbudowę zdewastowanych terenów i uruchomienie parków przemysłowych.

„Nie ma najmniejszych wątpliwości, że taki całościowy program dla Śląska, regionu mocno poturbowanego przez przemiany gospodarcze, jest pilnie potrzebny. Konieczna jest jednak żelazna konsekwencja w jego realizacji. Czasy kopalni-dobrodziejki zaczynają odchodzić w przeszłość, więc trzeba zastanowić się nad tym, co dalej. Co po kopalniach, co po ciężkim przemyśle" - mówi prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, od lat badający zachowania mieszkańców Górnego Śląska.

Słomiany zapał czy zabieg PR-owy?

Z żelazną konsekwencją bywa u nas bardzo różnie. W lutym pomysł stworzenia planu zyskał autoryzację prezydenta Bronisława Komorowskiego, który przyjechał do Katowic na spotkanie z samorządowcami. Przedstawił między innymi koncepcję zmiany prawa, mającą prawdopodobnie ułatwiać łączenie gmin i wskazał na zwiększenie możliwości specjalnych stref ekonomicznych. Tego samego miesiąca do Katowic znów pofatygował się minister Jakub Jaworowski, gdzie podczas spotkania z regionalnym biznesem, samorządowcami i naukowcami zapowiedział, że wsłucha się w głos wszystkich, którym leży na sercu los Śląska. W trakcie spotkania członkowie Rady Konsultacyjnej Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach i zaproszeni goście przedstawili propozycje czterech filarów rozwoju gospodarczego regionu, które powinny znaleźć się w przygotowywanym programie. Miały to być: innowacyjna gospodarka, polityka rozwojowa dla mieszkańców Śląska, rozwój przestrzeni miejskiej oraz wzmocnienie roli i znaczenia samorządu gospodarczego. Minister wysłuchał wszystkich propozycji i powiedział, że już w połowie marca zespół ma wyjść z bardziej konkretnymi pomysłami.

„Zapowiadało się obiecująco, przyjechał minister, była ciekawa dyskusja o potrzebach regionu, ale wkrótce okazało się, że jak przychodzi do konkretów, to sprawa się rozmywa. Nikt w Warszawie nie zabiega o opinię śląskich przedsiębiorców. W Warszawie chwilówki są lepiej spłacane i jest ich nominalnie mniej niż np. w Katowicach. Nie zostaliśmy zaproszeni do konsultacji nad programem, nie mamy żadnych wieści o tym, co już zostało zrobione, co nie - skarży się Eugeniusz Budniok, wiceprezes Business Centre Club i kanclerz loży katowickiej organizacji.

Podobnego zdania jest Tomasz Zjawiony, rzecznik Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach, która wzięła na siebie ciężar reprezentowania wszystkich regionalnych przedsiębiorców: „Do tej pory nie wzięto pod uwagę naszego głosu, a pomijanie nas w procesie tworzenia dużego planu dla Śląska to bardzo niedobre zjawisko".

Na stronie KPRM próżno szukać informacji o postępie prac nad projektem, zakładanych jako błyskawiczne, między innymi ze względu na konieczność szybkiego wykorzystania unijnych pieniędzy. Połowa marca minęła, a nie widać ani zrębu planu, ani nawet zbioru pomysłów, przedstawionych przez samorządowców, naukowców i biznes. Minister Jaworowski tłumaczy, że cały

czas trwa zbieranie sugestii, wniosków i opinii, na podstawie których ma powstać misterna konstrukcja, wychodząca naprzeciw oczekiwaniom wszystkich: górników, nowych inwestorów i pozostałych mieszkańców regionu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że plan zostanie w pełnej krasie zaprezentowany w maju podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, największej tego typu imprezy w naszej części kontynentu. Ma się koncentrować na przekształceniu terenów po już zlikwidowanych kopalniach i tych, które za chwilę mogą być zlikwidowane, w mini strefy ekonomiczne. Zasiadający w zespole przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki proponują stworzenie planu terenów inwestycyjnych wzdłuż wybudowanych dróg ekspresowych. Tereny zostałyby włączone do Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Podobno nie idzie tu wyłącznie o przyciągnięcie dużych zagranicznych inwestorów. Część terenów ma być przeznaczona dla małych i średnich firm, które dzięki obniżeniu kosztów działalności uruchomią środki na inwestycje.

W planach jest też utworzenie funduszu zasobu ziemi, który zajmie się rewitalizacją zdewastowanych terenów poprzemysłowych i przystosowaniem ich do realizacji nowych inwestycji. Wygaszane kopalnie mogłyby zostać wykorzystane jako składowiska i magazyny, np. dla dwutlenku węgla wychwytywanego z krajowych elektrowni.

Zdaniem śląskich przedsiębiorców rządowy zespół musi przede wszystkim poprawić swoją politykę komunikacyjną; innymi słowy Warszawa powinna wreszcie zacząć rozmawiać ze Śląskiem jak równy z równym. Otwarcie. Bo na razie jest z tym trochę słabo.

„Jeżeli słyszę, że marszałek województwa musi się dopominać, by móc wyrazić opinię na temat wartego miliardy euro planu, to coś jest tu nie tak" - mówi prof. Marek Szczepański.

On i przedstawiciele przedsiębiorców tęsknią za podejściem centrali do regionu z połowy lat 90., gdy wdrażano tzw. kontrakt regionalny dla województwa katowickiego. Nie było wtedy pieniędzy z Unii, rząd musiał sięgnąć do własnej kieszeni. A jednak w dużej mierze udało się zrealizować założone cele. Stworzono specjalną strefę ekonomiczną, dzięki której w Gliwicach zainwestował między innymi General Motors, ściągnięto szereg innych firm z zagranicznym kapitałem. Eugeniusz Budniok: „To był czas, gdy wypracowano pewien kompromis, porozumiało się wiele środowisk, była większa chęć działania. Dziś mi tego brakuje".

Ostatni dzwonek dla regionu

Ekonomiści powtarzają jak mantrę, że Śląsk ma masę atutów, w tym wykwalifikowaną kadrę pracowniczą, dobre uczelnie i wiele instytutów naukowych. Według danych Ministerstwa Gospodarki w województwie śląskim, gdzie mieszka prawie 5 min osób jest niższe niż średnia krajowa bezrobocie, wyższe przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw oraz wyższa przeciętna emerytura. Tak dobre dane to w części zasługa około 100 tys. osób zatrudnionych w branży górniczej, ale dziś już nie tylko kopalnie decydują o przyszłości regionu. Na Śląsku inwestuje coraz więcej firm z branży nowych technologii, powstają centra usług, śmielej poczynają sobie w regionie także spółki z szeroko rozumianej branży FMCG. Program rządu ma w założeniu zapewnić alternatywę na wypadek całkowitego upadku górnictwa, które może przegrać z niskimi cenami węgla i dalszym rozwojem wydobycia gazu łupkowego. Eksperci wskazują na to, że nie należy koncentrować się dziś na tworzeniu kolejnych stref ekonomicznych, bo te przyciągają głównie inwestorów, zatrudniających ludzi przy taśmie produkcyjnej. To było dobre w latach 90., mówią, ale nie teraz, gdy potrzebna jest gospodarka, oparta na nowych technologiach i innowacjach. Oraz inwestycje w kulturę i sztukę.

„Gdy zapytałem 100 tysięcy katowi-czan, jak widzą swoje miasto po likwidacji kopalń, stwierdzili, że jako miasto kultury. Mamy uczelnie artystyczne, siedzibę Narodowej Orkiestry Polskiego Radia w Katowicach i budujące się Muzeum Śląskie, nawiasem mówiąc na gruzach Kopalni Katowice. Na kulturze i sztuce też można zarabiać, na wysokich odsetkach z RRSO też. Tak się dzieje w Niemczech, i Wielkiej Brytanii, gdzie już dawno przeprowadzono rein-dustrializację" - mówi prof. Szczepański.

Oczywiste jest, że rządowy plan Marshalla dla Śląska musi iść w parze z programem restrukturyzacji górnictwa z kredytami pozabankowymi. Kopalnie to wciąż największy pracodawca w regionie. Część z nich przetrwa, przestawiając się na niskoemisyjną gospodarkę, część będzie musiała zniknąć, pozostawiając pole dla inwestorów z innych branż. Jedno jest pewne: to ostatnia chwila, by podjąć stanowcze działania w sprawie Śląska. Nie da się przeprowadzić tej operacji bezstre-sowo, bezkosztowo i bezboleśnie. Ale nie wolno też zostawiać regionu na pastwę wykluczenia, biedy i beznadziei. No, chyba że to całe zamieszanie to tylko krótkoterminowy rządowy chwyt propagandowy w roku wyborczym.

ZAUFANIE PROCENTUJE DLA CIEBIE

Twój i każdy inny wniosek zostanie rozpatrzony SZYBKO i BEZPŁATNIE. Największy asortyment rozwiązań dopasowanych do oczekiwań klienta.

Krótkie terminu rozpatrywania wniosków od 15 minut, 1 godzinę, 1 dzień, kilka dni. Dodatkowe powiadomienia EMAIL i możliwość składania kolejnych wniosków przez SMS.

Tylko my działamy 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ty możesz wygodnie kontrolować cały wniosek przez swój komputer a jedyne co potrzebujesz to dostęp do sieci.

Wniosek jest BEZPŁATNY i BEZPIECZNY a wszystkie instrukcje obsługi są dostępne na stronie. Dzięki temu nie musisz tracić swojego cennego czasu na zbędne formalności, możesz odłożyć na bok myśli o skomplikowanych procedurach i wymaganiach weryfikacji każdego dokumentu.

Potrzebujesz nowego roweru aby zbudować swoją nową formę? - nic prostszego. To specjalny zestaw pożyczek na kwoty, za które można kupić zadowalający sprzęt a przy okazji nie wydając dużo na odsetki i inne opłaty. Tu żadne opłaty nie są ukrywane przed klientami. Od samego początku zasady są jasne dla każdego. O rzetelność dokumentacji eksperci ręczą swoim długoletnim doświadczeniem. Tu każdy przejazd kończy się sukcesem.

Wypełnij krótki formularz i przekonaj się jakie to proste. Możesz otrzymać dużą sumę rozłożoną na korzystne raty lub wybrać małą kwotę. Udowodnij sobie, że to łatwe. Zapoznaj się z oświadczeniem: inaczej o pożyczkach przez Internet.