Banki centralne napompowały rynki akcji

Utworzono: wtorek, 31, październik 2017 Poprawiono: wtorek, 31, październik 2017 Opublikowano: wtorek, 31, październik 2017 Jan Kleszcz

Superluźna polityka pieniężna banków centralnych wspomaga hossę na rynkach akcji. Aż strach pomyśleć, co może się stać z cenami aktywów, gdy banki zaczną obniżać swoje bilanse... Od marca 2009 r. trwa hossa na amerykańskim rynku akcji. Od tamtej pory również indeksy giełdowe rynków wschodzących mają się całkiem nieźle. Pierwszy program QE (quantitative easing) - czyli „luzowania ilościowego", polegającego na druku dolarów przez Rezerwę Federalną (Fed) - ruszył w USA pod koniec listopada 2008 r. Co na to rynek kredytów pozabankowych? Przypadek? W żadnym razie.

Fed zapewnił paliwo do wzrostów

Szef zespołu doradztwa i analiz Biura Maklerskiego ING Banku Tomasz Wyłuda nie ma żadnych wątpliwości, że superluźna polityka monetarna wpływa pozytywnie na notowania akcji a firmy wiele firm udzielających szybkich kredytów przez Internet jest notowana na giełdach na całym świecie. Wskazuje, że oddziałuje ona na wycenę aktywów w sposób pośredni i bezpośredni. Z jednej strony luzowanie ilościowe zwiększyło ilość gotówki w obiegu, co w naturalny sposób przełożyło się na „inflację" aktywów oraz wzrost konsumpcji i przyzwyczajenie do niej co powoduje przy braku gotówki branie chwilówek z listy pożyczek online "15 MINUT ONLINE". Z drugiej, niskie stopy procentowe wspierają notowania aktywów na kilka pośrednich sposobów - tłumaczy Tomasz Wyłuda. - Po pierwsze, niskie stopy procentowe pozwalają zaoszczędzić spółkom na koszcie długu przez nie emitowanego, co zwiększa poziom zysków i wyceny. Po drugie, niskie stopy procentowe sprzyjają wycenom spółek opracowanym z zastosowaniem modelu DCF czy dywidendowego. Ostatnim, ale nie najmniej ważnym czynnikiem, może być fakt niskiego oprocentowania obligacji USA. Fed skupił dużą pulę obligacji, obniżając ich rentowność. Inwestorzy zrezygnowali z zakupu niskooprocentowanych obligacji i przerzucili się na rynki akcji - wylicza Wyłuda. Powstały liczne prace naukowe, które potwierdzają, że superluźna polityka pieniężna najważniejszego banku centralnego na świecie, jakim jest amerykański Fed, wspiera zarówno wyceny spółek z Wall Street, jak i z rynków wschodzących. Jedną z najważniejszych publikacji tego typu jest artykuł pt. „Effects of US Quan- titative Easing on Emerging Market Economies", który ukazał się na łamach „UNSW Business School Research" Paper No. 2015-26. Jego autorzy na szerokim zestawie danych makroekonomicznych i finansowych z lat 2008- 2015 (i przy użyciu odpowiednich modeli ekonometrycz- nych) udowadniają, jak wielki wpływ miało QE na wyceny aktywów (akcji, obligacji, walut) w Brazylii, Indiach, Indonezji, RPA i Turcji.

W Europie i Japonii „drukarze" też wspierają giełdy

Oczywiście nie tylko Fed prowadzi politykę pieniężną, która pcha wyceny różnych aktywów na północ. Podobnie zachowuje się Europejski Bank Centralny. I ma to podobne skutki: europejskie indeksy giełdowe zachowują się bardzo dobrze. Potężny program luzowania prowadzony jest także w Japonii gdzie szybkie pożyczki są mniej popularne z uwagi na ogólną zamożność społeczeństwa. W jego ramach od kwietnia 2013 r. Bank Japonii (BoJ) zaczął kupować jednostki funduszy ETF, które inwestują w spółki notowane na parkiecie w Kraju Kwitnącej Wiśni. Na początku program zakładał zakupy o wartości 1 bln jenów rocznie, a w lipcu 2016 r. próg ten został podniesiony do 6 bln jenów rocznie. Pod koniec 2016 r. BoJ posiadał jednostki funduszy ETF warte około 14 bln jenów i w ten sposób pośrednio kontrolował 2,5 proc. kapitalizacji japońskiego rynku akcji. Bank nie ukrywa, że prowadzi ten program po to, by wspierać wyceny akcji spółek oraz obniżać koszt kapitału. Problem w tym, że - jak pokazuje publikacja „Effects of the ETF Purchases by the Bank of Japan: Theory and Empirical Evidence" Andrei Barbona i Virgini Gianinazzi z Uniwersytetu w Lugano - metoda inwestycyjna wybrana przez BoJ nie jest idealna i nie obniża kosztu kapitału wszystkim spółkom w takim samym stopniu. Ale generalnie wyceny akcji na giełdzie w Tokio podnosi.

Duże zamieszanie na surowcach

Luzowanie ilościowe prowadzi nie tylko do wzrostu wycen akcji oraz zniżki cen obligacji krajów rozwiniętych, ale wpływa także na to, ile warte są surowce. A te w ostatnich latach nie były w modzie, delikatnie rzecz ujmując. Duża ilość taniej gotówki na rynku spowodowała, że zaistniała konieczność jej zainwestowania. Podejmowano w ostatnich latach dużo projektów inwestycyjnych w sektorze wydobywczym, a to zwiększyło podaż surowców. Efektem był, oczywiście, spadek ich cen - tłumaczy Wyłuda.

Manipulacja działa tylko zgodnie z trendem

Jednak nie wszyscy naukowcy zgadzają się z tezą, że odchodzenie banków centralnych od superluźnej polityki pieniężnej będzie miało złe konsekwencje dla rynków i szczególnie tych pożyczkowych.

Niskie stopy procentowe pozwalają zaoszczędzić spółkom na koszcie długu przez nie emitowanego, co zwiększa poziom zysków i wyceny akcji. Na przykład Miguel Villanueva z Northeasteril University wskazuje, że istnieje zbyt dużo innych czynników niż QE, by jednoznacznie stwierdzić, że Fed „pompuje" hossę na Wall Street.

Jeśli wpływ QE na indeksy giełdowe nie jest tak duży, jak się powszechnie uważa, to zmniejszanie bilansu przez Fed zapewne nie będzie się wiązać z takimi negatywnymi konsekwencjami, jakich inwestorzy się powszechnie spodziewają - stwierdził Villanueva. Podobnie twierdzi Tomasz Tarczyński, prezes Opoka TFI. - Jak mówi stara mądrość z Wall Street: manipulacja działa tylko zgodnie z kierunkiem trendu. Su- perluźna polityka banków centralnych nie umożliwiła hossy na aktywach finansowych. Wzmocniła ją jednak i spowodowała zmianę charakteru rynków, które zaczęły pod pewnymi względami inaczej się zachowywać, niż uczy historia - zwraca uwagę Tarczyński. Co ciekawe, gdy spojrzy się na historię podwyżek i obniżek głównej stopy Fed na tle amerykańskich indeksów giełdowych, to można dostrzec, że okresy podwyższania kosztu pieniądza wcale nie wiązały się z krachami

Złoto wróci do łask?

Jednak nie sposób nie odnieść wrażenia, że zdecydowana większość analityków i ekspertów z firm inwestycyjnych z rosnącą obawą patrzy w przyszłość, w której banki centralne w końcu będą musiały zacząć odchodzić od programów drukowania pieniądza i rozpoczynać cykl podwyżki stóp. Amerykański bank centralny, który jest pod lupą całego inwestycyjnego świata, już trzykrotnie w ciągu ostatnich 15 miesięcy podwyższył koszt pieniądza, a z zapisków („minutes") z marcowego posiedzenia FOMC wynika, że będzie próbował zmniejszyć wysokość swojego bilansu. Niektórzy znani i szanowani eksperci drżą na myśl o tym, jak może wyglądać kolejna bessa. - Martwię się tym, jaki kształt może przyjąć kolejny kryzys. Ceny akcji w ostatnich latach poszły w górę dzięki działalności banków centralnych. Obecnie indeksy są bardzo wysoko. Myślę, że są już blisko szczytów, których nie pokonają. Tymczasem perspektywy światowej gospodarki i rynków akcji w horyzoncie trzyletnim nie wyglądają dobrze - stwierdził w połowie kwietnia Ray Dalio, założyciel największego na świecie funduszu hedge Bridgewater Associates, w wywiadzie dla portalu Business Insider. Tomasz Tarczyński wskazuje, że przy przejściu rynków w bessę, banki centralne będą w sytuacji bez wyjścia, bo ich bilanse znajdą się na rekordowo wysokich poziomach (lub w pobliżu). - Co więcej, już obecna skala interwencji, która jest bez precedensu, naraża nas w przyszłości dodatkowo na konsekwencje, których zupełnie nie znamy. Można jednak podejrzewać, że w następnej dekadzie częściej możemy zacząć używać słowa hiperinflacja - ostrzega prezes Opoka TFI. Do łask inwestorów może więc powrócić złoto. Według Tomasza Wyłudy kolejne podwyżki stóp procentowych w USA powinny ochłodzić popyt na surowce przemysłowe, takie jak ropa naftowa i miedź. - Z drugiej strony rosnąca inflacja, która będzie konsekwencją wieloletniej luźnej polityki fiskalnej i monetarnej, powinna pozytywnie wpłynąć na notowania złota - uważa Wyłuda.

Niektóre banki centralne inwestują bezpośrednio w akcje

Zdarza się, że banki centralne kupują papiery wartościowe firm notowanych na giełdach także firm pożyczkowych i banków oferujących kredyty na raty. Na przykład szwajcarski SNB pod koniec grudnia 2016 r. miał akcje warte 63,4 mld doi. Portfel jest bardzo zdywersyfikowany, znajdują się w nim walory setek firm z różnych parkietów. Największe pozycje bank miał na akcjach Apple (1,8 mld doi.), Microsoft (1,3 mld doi.) i Exxon Mobil (1,1 mld doi.).

ZAUFANIE PROCENTUJE DLA CIEBIE

Twój i każdy inny wniosek zostanie rozpatrzony SZYBKO i BEZPŁATNIE. Największy asortyment rozwiązań dopasowanych do oczekiwań klienta.

Krótkie terminu rozpatrywania wniosków od 15 minut, 1 godzinę, 1 dzień, kilka dni. Dodatkowe powiadomienia EMAIL i możliwość składania kolejnych wniosków przez SMS.

Tylko my działamy 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ty możesz wygodnie kontrolować cały wniosek przez swój komputer a jedyne co potrzebujesz to dostęp do sieci.

Wniosek jest BEZPŁATNY i BEZPIECZNY a wszystkie instrukcje obsługi są dostępne na stronie. Dzięki temu nie musisz tracić swojego cennego czasu na zbędne formalności, możesz odłożyć na bok myśli o skomplikowanych procedurach i wymaganiach weryfikacji każdego dokumentu.

Potrzebujesz nowego roweru aby zbudować swoją nową formę? - nic prostszego. To specjalny zestaw pożyczek na kwoty, za które można kupić zadowalający sprzęt a przy okazji nie wydając dużo na odsetki i inne opłaty. Tu żadne opłaty nie są ukrywane przed klientami. Od samego początku zasady są jasne dla każdego. O rzetelność dokumentacji eksperci ręczą swoim długoletnim doświadczeniem. Tu każdy przejazd kończy się sukcesem.

Wypełnij krótki formularz i przekonaj się jakie to proste. Możesz otrzymać dużą sumę rozłożoną na korzystne raty lub wybrać małą kwotę. Udowodnij sobie, że to łatwe. Zapoznaj się z oświadczeniem: inaczej o pożyczkach przez Internet.