Kredyty Argentyny i korelacja z szybkimi chwilówkami

Utworzono: czwartek, 19, październik 2017 Poprawiono: czwartek, 19, październik 2017 Opublikowano: czwartek, 19, październik 2017 Jan Kleszcz

Argentyna to od strony praktyki finansowej państwo-legenda. W ciągu ostatnich 25 lat trzy razy ogłosiła niewypłacalność. Międzynarodowy Fundusz Walutowy chyba żadnego kraju tak wiele razy nie wyciągał z opałów ani żadnemu innemu tak wiele razy nie odmówił wsparcia jak idealny pożyczkodawca. Na temat zachowań peso argentino powstała już niezliczona ilość analiz w dziesiątkach języków świata.

Polityka kulą u nogi gospodarki

Obecna sytuacja Argentyny jest pokłosiem kryzysu z 1999 r. Wtedy źródłem recesji był zupełny brak stabilności politycznej, odziedziczony po dekadach rządów wojskowej junty, której kręgosłup przetrącił konflikt z Wielką Brytanią o Falklandy/Malwiny i przegrana wojna w 1982 r. o kontrolę nad archipelagiem. Pomimo że kraj miał ogromny potencjał i płynął na fali dynamicznego rozwoju, elity polityczne nie potrafiły poradzić sobie z narzuceniem autodyscypliny, nie mówiąc już o powściąganiu rozdętego budżetu, eksplodującego długu publicznego czy stabilizacji chwiejnej waluty narodowej. Rezultat? Wpadniecie w spiralę kredytów(zobacz nasze kredyty pozabankowe), a w rezultacie niewypłacalność państwa jak zwykłych obywateli wskutek szybkich chwilówek. Tuż przed finałem tego karnawału boskie Buenos zamieniło się w pośredniak - co czwarty Argentyńczyk pozostawał bez pracy. Przez trzy lata (1999-2002) tamtejsza gospodarka skurczyła się o 20 proc., w październiku 2002 r. ludzie żyjący w biedzie stanowili niemal 55 proc. wszystkich Argentyńczyków.

W 2002 r. kraj - dawna perła Ameryki Łacińskiej - zaczął podnosić się z kolan. Tekę ministra gospodarki i produkcji objął Roberto Lavagna - światowej sławy ekonomista. Wykorzystał ogromny potencjał słabego peso jako impulsu wzrostu gospodarki. Wprowadzając w życie politykę import substitution industrialization pobudził rodzimą produkcję tanim kredytem (karta pożyczki online TANI KREDYT) oraz jednoczesnym postawieniem tamy importowi. Dzięki temu gospodarka i eksport ruszyły z kopyta. W latach 2003-2005 PKB wzrósł o blisko 30 proc. Nie udało się jednak zażegnać problemów natury politycznej i tak jest po dziś dzień. Łatwo było to zaobserwować w ostatnich miesiącach - rząd zamiast szukać oszczędności i wprowadzać konieczne reformy sięgał po rozwiązania populistyczne. Prezydent Argentyny, Christina Fernandez de Kirchner półtora miesiąca po ogłoszeniu wyroku „skazującego" kraj na bankructwo, o czym poniżej, zapowiedziała 31 proc. wzrost płacy minimalnej...

Plajta sądowa

Dlaczego Argentyna znowu splajtowała? Kryzys z 1999 r. kompletnie zdewastował wizerunek rządu w Buenos Aires w oczach inwestorów i finansjery. Dla odzyskania kredytu zaufania konieczne było rozliczenie się z przeszłością. Proces konwersji długów, rozpoczęty w 2005 r., miał uczynić z Argentyny „pełnoprawnego" gracza na rynkach. Kredytodawcy uzyskali w ramach rekompensaty propozycję przyjęcia różnego rodzaju obligacji, których wartość nominalna plasowała się na poziomie 25-30 proc. pierwotnych wierzytelności. Dla uwiarygodnienia argentyńskich papierów dłużnych ustalono, że wypłaty będą realizowane przez nowojorskie władze miejskie, a cała operacja podlegać będzie pod amerykańską jurysdykcję. Na warunki podyktowane przez rząd w Buenos Aires (objęcie papierów dłużnych wartych 25-30 proc. wierzytelności) przystało trzy czwarte zainteresowanych, a przekazane im w 2005 r. obligacje do 2012 r. zyskały na wartości 90 proc. W 2010 r. znowu otwarto postępowanie w sprawie wymiany długu na obligacje dla wierzycieli, którzy pięć lat wcześniej odmówili wymiany. Łącznie na warunki proponowane przez Argentynę przystało 93 proc. wszystkich kredytodawców. Pozostałych 7 proc. wystąpiło do sądu, który przyznał im prawo do otrzymania całościowej rekompensaty. .. To było jak grom z jasnego nieba. Rząd w Buenos Aires musiał dostosować się do wyroku, co nie stanowiłoby większego problemu, gdyby nie wcześniejsza zgoda na przyjęcie właściwości w sprawie amerykańskiego prawa. A umowa pomiędzy Argentyną a Stanami Zjednoczonymi zawierała zasadę „pari passu", czyli równego traktowania wszystkich dłużników. Tym sposobem, skoro 7 proc. wygrało pełną rekompensatę, pozostałych 93 proc. automatycznie musi także ją otrzymać. W rezultacie łączna kwota, jaką miałby wypłacić wierzycielom argentyński rząd to około 100 mld dolarów! Z tego powodu na przełomie lipca i sierpnia 2014 r. Standard & Poor's zakwalifikował Argentynę do grupy „selective default" (ang. wybiórcza niewypłacalność). Pomimo że nie szaleje tam inflacja, a bezrobocie plasuje się na poziomie 7 proc., kraj stał się bankrutem.

Argentyno, nic się nie stało...

Jednak światowa reakcja na wydarzenia z przełomu lipca i sierpnia jest paradoksalna: obowiązuje zbiorowe, nieformalne embargo na krytykowanie polityki gospodarczej Buenos Aires. Kiedy niemiecki minister finansów Wolfgang Schauble postanowił zmienić scenariusz spektaklu pt. „Ciszej nad tą trumną" i walnął prosto z mostu, że Argentyna to „najlepszy przykład fiskalnego marnotrawstwa", wcale nie spotkał się z poparciem ze strony innych ministrów finansów światowych tuzów. Ich reakcje były dla Argentyny odpowiednikiem chóralnego odśpiewania „Nic się nie stało" przez kibiców drużynie po przegranym meczu. Nic więc dziwnego, że gdy argentyński premier Jorge Capitanich oskarżył Schaublego o „wrogie nastawienie do argentyńskich dążeń do konwersji długów", niemiecka dyplomacja nie wdawała się w głośne polemiki...

Jeszcze głośniejsze „nic się nie stało" dla Argentyny rozległo się podczas listopadowego szczytu G-20 w australijskim Brisbane. Korzystając z zaangażowania światowych przywódców w kryzys ukraiński, argentyńscy dyplomaci umiejętnie rozegrali swoją partię - problem z długiem publicznym „wmontowali" do wątków prowadzonych dyskusji, jak gdyby był to ambaras globalny, efekt strukturalnej chciwości Amerykanów, który należy jak najszybciej rozwiązać. Jeden z amerykańskich komentatorów stwierdził, że „wszyscy potakiwali Argentynie". Kwestia została umiesz
czona nawet w komunikacie końcowym, co doprowadziło ministra gospodarki rządu w Buenos Aires, Axela Kicillofa do euforii. „Po raz pierwszy w historii, sprawa konwersji długów państwowych jest ujęta w komunikacie końcowym. W treści dokumentu są wspomniane długi publiczne, a później potraktowane kompleksowo w aneksie" - mówił reporterom na chwilę przed opuszczeniem Brisbane. Hector Valle, argentyński ekonomista między wierszami podkreślił „winę" Stanów Zjednoczonych: „Wielu jest zainteresowanych rozwiązaniem tej kwestii. Argentyna zajęła jasne i nieugięte stanowisko. Ale poza faktem, że MFW sprawuje w pewnym stopniu kontrolę nad tą sprawą, Argentyna jest zainteresowana istnieniem specjalnego międzynarodowego trybunału, aby rozwiązywał takie kwestie, nie uwzględniając interesów Stanów Zjednoczonych czy Brytyjczyków".

Konkluzja

Po szczycie G-20 w „Washington Times" pojawił się komentarz redakcyjny, zatytułowany „Obama nie ponosi winy za ekonomiczne problemy Argentyny". Była to reakcja na permanentne przerzucanie odpowiedzialności za niepowodzenia rządu w Buenos Aires na Amerykanów. Argentyna wyjątkowo skutecznie zasiała swoją propagandę i zdaje się, że poza amerykańskimi dziennikarzami nikt nie reaguje na tę przedziwną narrację, która nie wiadomo kiedy stała się obowiązującą wykładnią. Jakby tego było mało, tuż po szczycie G-20, zaczęły mnożyć się informacje o deklaracjach woli zacieśnienia relacji biznesowych z Argentyną ze strony... Rosji. W związku z europejskim embargo Moskwa musi szukać rynków, by importować produkty spożywcze. Niechęć do Europy Zachodniej i USA może być z pewnością silnym spoiwem relacji handlowych a z Rosji pochodzi dużo szybkich chwilówek.

ZAUFANIE PROCENTUJE DLA CIEBIE

Twój i każdy inny wniosek zostanie rozpatrzony SZYBKO i BEZPŁATNIE. Największy asortyment rozwiązań dopasowanych do oczekiwań klienta.

Krótkie terminu rozpatrywania wniosków od 15 minut, 1 godzinę, 1 dzień, kilka dni. Dodatkowe powiadomienia EMAIL i możliwość składania kolejnych wniosków przez SMS.

Tylko my działamy 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ty możesz wygodnie kontrolować cały wniosek przez swój komputer a jedyne co potrzebujesz to dostęp do sieci.

Wniosek jest BEZPŁATNY i BEZPIECZNY a wszystkie instrukcje obsługi są dostępne na stronie. Dzięki temu nie musisz tracić swojego cennego czasu na zbędne formalności, możesz odłożyć na bok myśli o skomplikowanych procedurach i wymaganiach weryfikacji każdego dokumentu.

Potrzebujesz nowego roweru aby zbudować swoją nową formę? - nic prostszego. To specjalny zestaw pożyczek na kwoty, za które można kupić zadowalający sprzęt a przy okazji nie wydając dużo na odsetki i inne opłaty. Tu żadne opłaty nie są ukrywane przed klientami. Od samego początku zasady są jasne dla każdego. O rzetelność dokumentacji eksperci ręczą swoim długoletnim doświadczeniem. Tu każdy przejazd kończy się sukcesem.

Wypełnij krótki formularz i przekonaj się jakie to proste. Możesz otrzymać dużą sumę rozłożoną na korzystne raty lub wybrać małą kwotę. Udowodnij sobie, że to łatwe. Zapoznaj się z oświadczeniem: inaczej o pożyczkach przez Internet.